Aktualnosci: W ZAŁATWIANIU LUDZKICH SPRAW

edną z form senatorskiej działalności są tak zwane oświadczenia. W kadencji wygłosiłem ich ponad sześćdziesiąt, poświęcając je problemom lokalnym. W ten sposób zmuszałem urzędników z centrum do zajęcia się zależnymi od ich decyzji problemami naszego regionu. Wymuszałem na urzędnikach aktywność

O telewizję dla Międzychodu

Kilka dni temu otrzymałem stanowisko Rady Powiatu Międzychodzkiego w sprawie braku zasięgu telewizji regionalnej nadawanej z Poznania na terenie jej powiatu. Radni zwrócili się w nim do swoich parlamentarzystów z prośbą o pomoc, zdesperowani faktem, że ich dotychczasowe interwencje w tej sprawie zostały zlekceważone, albowiem, cytuję fragment ich stanowiska: „…wszystkie udzielone odpowiedzi zbywają obietnicami poprawy w nieokreślonej przyszłości”. W tej sytuacji jako senator z okręgu wyborczego, w skład którego wchodzi powiat międzychodzki, czuję się zobowiązany do przedstawienia tej sprawy Wysokiej Izbie i do interwencji, którą kieruję na ręce pana Jana Dworaka. Od dnia 1 stycznia 2005 r., od momentu otwarcia lubuskiego ośrodka TVP w Gorzowie Wielkopolskim, większość mieszkańców powiatu międzychodzkiego, leżącego na zachodnim skraju Wielkopolski, pozbawiona została możliwości odbioru programów przygotowywanych przez poznański oddział Telewizji Polskiej. Fakt ten wywołał niezadowolenie mieszkańców powiatu, którzy w ten sposób, cytuję: „…pozbawieni zostali informacji na temat bieżącej pracy wojewódzkich i lokalnych władz oraz innych instytucji. Z tego powodu - dowodzą radni z Międzychodu - powiat, który po długiej przerwie dopiero sześć lat temu powrócił do Wielkopolski, nie jest znany i utożsamiany z Wielkopolską. (...) Uważając, że jest to problem czysto techniczny, którego wykonanie jest realne, jeśli okazana zostanie dobra wola, popieram w pełni stanowisko Rady Powiatu Międzychodzkiego, która wnosi o podjęcie działań w celu uruchomienia nowego nadajnika bądź powiększenia zasięgu programu nadawanego z oddziału poznańskiego, tak aby objęty nim był cały powiat międzychodzki. Z trybuny senackiej zwracam się z prośbą do pana Jana Dworaka, prezesa Telewizji Polskiej SA, aby zajął się tym problemem.

O subwencji oświatowej dla Ujścia i Wielenia

Ustawą z dnia 16 grudnia 2004 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych nałożono na gminy obowiązek „udzielania świadczeń pomocy materialnej o charakterze socjalnym uczniom i słuchaczom zamieszkałym na terenie gminy, oraz stypendiów za wyniki w nauce lub osiągnięcia sportowe uczniom szkół prowadzonych przez jednostkę samorządu terytorialnego”. Decyzja ta skomplikowała sytuację finansową gmin. Najlepiej zilustrują to konkretne przykłady. „Zgodnie z informacją uzyskaną z Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu - pisze do mnie burmistrz Ujścia - na stypendia socjalne otrzymamy 49 tysięcy 600 zł, co pozwoli nam na wypłatę miesięcznie na jednego uprawnionego ucznia zaledwie 14 zł i 17 gr. Stanowi to tylko 30% najniższego miesięcznego stypendium. Według naszych wyliczeń, jeśli uwzględnić trzysta czterdzieści pozytywnie zweryfikowanych wniosków, przy zastosowaniu stypendiów w zróżnicowanej wysokości, w zależności od sytuacji materialnej rodzin, niezbędną kwotą byłoby 250 tysięcy zł. A więc środki, które na ten cel mamy otrzymać - 49 tysięcy 600 zł - pokryją zaledwie 20% potrzeb. „W przypadku miasta i gminy Wieleń - pisze z kolei burmistrz tego miasta - wysokość dotacji celowej na dofinansowanie świadczeń pomocy materialnej o charakterze socjalnym na 2005 r. została zaplanowana w wysokości 63 tysięcy 500 zł. Kwota ta wystarczy na wypłatę stypendiów tylko w jednym miesiącu. Gdyby gmina chciała wypłacać je we wszystkich miesiącach roku szkolnego, musiałaby dopłacić do tego zadania od 315 do 590 tysięcy zł, w zależności od jednostkowej wysokości stypendium”. Takie postępowanie centrum wobec samorządów terytorialnych jest bezprawiem. Narzucanie bowiem gminom nowego zadania bez zabezpieczenia środków finansowych na ten cel jest sprzeczne z art. 7 ust. 3 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym. Pana Mirosława Sawickiego, ministra edukacji narodowej i sportu, proszę więc o odpowiedź na pytanie: jak ma zamiar zareagować na protesty wielkopolskich samorządów i pomóc im w rozwiązaniu wskazanych w tym oświadczeniu problemów?

O pracę dla pilskich pocztowców

Od dłuższego czasu sytuacja w Poczcie Polskiej jest niepokojąca. Z jednej strony trwa konieczny proces restrukturyzacji, którego celem jest komercjalizacja tego przedsiębiorstwa, z drugiej - pojawiają coraz silniej wyrażane obawy pracowników co do społecznych i socjalnych skutków tego przedsięwzięcia. Ta napięta sytuacja ujawnia patologie, które dotąd skrzętnie ukrywano. Głośny za sprawą TVN jest obecnie problem traktowania przez firmę listonoszy, który został ujawniony dzięki odwadze jednej z pracownic poczty z terenu mojego okręgu wyborczego. Przed kilkoma dniami otrzymałem pismo z protestem przeciwko sposobowi reorganizacji Rejonowego Urzędu Poczty w Pile, podpisane przez przedstawicieli wszystkich działających tam związków zawodowych. Autorzy tego listu zarzucają dyrektorowi generalnemu Poczty Polskiej, że „wykazuje złą wolę oraz nieliczenie się z dalekosiężnymi interesami firmy i załogi, wykazuje niekompetencję, usiłując swoje pomysły realizować”. Skarżą się ponadto, że „pracodawca w dialogu ze związkami kluczy, nie dopowiada prawdy, usiłując różnymi machinacjami doprowadzić do rozbicia firmy”. W sporze między związkami zawodowymi RUP w Pile a dyrekcją w Warszawie najistotniejsza jest, w moim przekonaniu, kwestia organizacyjnego i ekonomicznego uzasadnienia proponowanych zmian. Posługując się materiałami dostarczonymi przez związkowców można dojść do wniosku, że decyzja o niepowołaniu pionu handlowego nie ma ekonomicznego uzasadnienia i może poważnie skomplikować obsługę klientów instytucjonalnych w północnej Wielkopolsce.(...) Dlatego jako senator ziemi pilskiej zwracam się do pana Tadeusza Bartkowiaka, dyrektora generalnego Poczty Polskiej, z pytaniem o to, jakie argumenty spowodowały decyzję o nieutworzeniu pionu handlowego w strukturze Centrum Usług Pocztowych RUP w Pile, i z sugestią, aby dla dobra firmy i jej załogi zmienił swą decyzję w tej sprawie.

O inwestycje dla Wronek

Oświadczenie to dotyczy odwołania gminy Wronki od decyzji Zarządu Województwa Wielkopolskiego w sprawie nieprzyznania środków z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na dofinansowanie projektu „Uregulowanie gospodarki ściekowej miasta Wronki szansą utrzymania konkurencyjności regionu” w kwocie 23 milionów 534 tysięcy 520 zł 66 gr. O argumentacji gminy w tej sprawie zostałem poinformowany w piśmie skierowanym do mnie przez burmistrza Wronek, pana Kazimierza Michalaka, i w pełni ją podzielam. Pragnę zwłaszcza podkreślić znaczenie tego projektu dla środowiska naturalnego, w szczególności dla rzeki Warty i granicznej rzeki Odry. Projekt ten rozwiązuje bowiem problemy odprowadzania i oczyszczania około 2000 m3 ścieków na dobę z terenów budownictwa miejskiego, z terenu zakładu karnego i przyległych do trasy kolektora zakładów pracy oraz szamb bezodpływowych wszystkich wsi gminnych. Dzięki realizacji tego projektu nastąpi zmniejszenie skażenia wód rzeki Warty, która obecnie zaliczana jest do wód pozaklasowych. Wyeliminowane zostaną również wylewiska ścieków nieoczyszczonych, wywożonych ze zbiorników bezodpływowych, czego efektem będzie zatrzymanie degradacji i dewastacji gruntów rolnych i leśnych, terenów Puszczy Noteckiej, a także zatrzymanie skażania wód gruntowych.(...) Ze względu na te fakty proszę pana premiera Jerzego Hausnera o rozważenie możliwości zmiany decyzji Zarządu Województwa Wielkopolskiego i przyznanie dofinansowania z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na projekt pod nazwą „Uregulowanie gospodarki ściekowej miasta Wronki szansą utrzymania konkurencyjności regionu”. Brak odpowiedniej infrastruktury ochrony środowiska istotnie ogranicza rozwój gospodarczy tego miasta i jego okolic.

O poprawę finansowania domów pomocy społecznej w Wielkopolsce

Od pewnego czasu otrzymuję sygnały o zakłóceniach w funkcjonowaniu domów pomocy społecznej w północno-zachodniej Wielkopolsce, czyli na terenie mojego okręgu wyborczego. List w tej sprawie otrzymałem między innymi od Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Wieleniu w powiecie czarnkowsko-trzcianeckim. Zbadałem te doniesienia i mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że główną przyczyną zakłóceń w funkcjonowaniu domów pomocy społecznej są zapisy nowej ustawy, która weszła w życie w tym roku. Ustawa ta - przypomnę - zmieniła sposób finansowania pomocy społecznej, w tym także sposób i formy odpłatności za pobyt w domach pomocy społecznej. Łączy się to z zapisem prawnym obarczającym gminy obowiązkiem ponoszenia kosztów odpłatności za pobyt pensjonariuszy w domach pomocy społecznej, jak również obowiązkiem egzekwowania od ich rodzin zwrotu poniesionych kosztów. Tymczasem gminy - co u nas stało się już złą tradycją - nie otrzymały na ten cel dodatkowych środków finansowych, nie przewidziały na ten cel rezerwy finansowej i w konsekwencji poważnie ograniczyły liczbę skierowań osób kwalifikujących się do domów pomocy społecznej. Są takie gminy, które doprowadziły do zaniechania korzystania przez potrzebujących z domów pomocy społecznej, gdyż nie chcą brać na siebie obowiązku finansowania, choćby częściowego, ich pobytu. Finansowa mizeria, która zawsze charakteryzowała tego typu placówki opieki społecznej, w efekcie ostatnich zmian prawnych powiększyła się znacznie, grożąc likwidacją niektórych domów. Jest to zjawisko niepokojące zwłaszcza w północnej Wielkopolsce, która jest enklawą bardzo wysokiego bezrobocia i łączącej się z tym biedy. Tu domy pomocy społecznej są potrzebne o wiele bardziej niż w innych, bogatszych regionach kraju. Zaniepokojony tą sytuacją zwracam się do pana premiera Jerzego Hausnera z apelem o wsparcie dla domów pomocy społecznej i zapobieżenie finansowej ich degradacji. Kieruję też pytanie: w jaki sposób rząd ma zamiar wesprzeć finansowo domy pomocy społecznej i co chce uczynić, aby zapobiec ich masowej likwidacji?

O turystycznym zagospodarowaniu Noteci

Rzeka Noteć była zawsze wielką szansą dla północnej Wielkopolski. Szansą na rozwój turystyczny i gospodarczy. Szansą - powiedzmy to uczciwie - niewykorzystaną. Ambitny program zagospodarowania rzeki Noteci, który powstał jeszcze w latach siedemdziesiątych, nigdy nie został wdrożony w życie. Dziś kompletnie zapomniano o walorach turystycznych tego regionu. Nie są one wykorzystywane nie tylko ze względu na brak pieniędzy, ale także z powodu biurokratycznych przeszkód prawnych. Zwrócili mi na to uwagę uczestnicy międzynarodowej konferencji na temat rozwoju turystyki w dolinie Noteci. Odbyła się ona niedawno w Pile, a jej organizatorem było Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Nadnoteckich. Podczas konferencji przedstawiony został, przygotowany przez to stowarzyszenie, projekt pilotażowy o nazwie „Noteć bez patentu”, którego celem jest udostępnienie drogi wodnej między Bydgoszczą a Gorzowem Wielkopolskim turystom nieposiadającym uprawnień motorowodnych na specjalnie przystosowanych jednostkach. Proponowanym przez autorów programu rozwiązaniem jest tak zwany patent tymczasowy, wydawany przez firmy czarterowe na czas trwania rejsu wyżej wymienionym szlakiem wodnym, po niezbędny przeszkoleniu. Rozwiązanie takie zastosowano już, z pełnym sukcesem, w kilku krajach Europy - w tym w Niemczech - co potwierdzili uczestniczący w konferencji goście z tego kraju.(...) Na zakończenie konferencji jej uczestnicy przyjęli apel końcowy, w którym stwierdza się między innymi, że aby włączyć Noteć w system rzek i kanałów Europy i wykorzystać w ten sposób jej walory turystyczne, konieczne jest: przywrócenie rzece Noteć pierwszej klasy czystości, przygotowanie portów i stanic, rozwój bazy turystycznej wzdłuż rzeki oraz wprowadzenie zmian w polskim prawie. W tej ostatniej kwestii uczestnicy konferencji zaapelowali do Rady Ministrów, aby wzorem Irlandii, Francji, Holandii, Włoch oraz Niemiec wprowadzić na szlaku wodnym Bydgoszcz - Gorzów Wielkopolski możliwość czarterowania specjalnie przystosowanych do tego celu jednostek i uprawiania turystyki motorowodnej. Wymaga to zmian w rozporządzeniu RM z dnia 12 września 1997 r. w sprawie uprawiania żeglarstwa (Dz. U. z 1997 r. nr 112 poz. 729). Przyłączam się do tego apelu, proponując, by uzupełnić § 4 wyżej wymienionego rozporządzenia o ust. 5, który powinien brzmieć: „Osoby nieposiadające patentu motorowodnego mogą na szlaku wodnym Gorzów Wielkopolski - Bydgoszcz prowadzić jachty motorowe o długości do 13 m (z technicznie ograniczoną prędkością maksymalną do 10 km/h) na podstawie tak zwanego patentu tymczasowego, wydanego na czas trwania czarteru przez firmę wypożyczającą jacht motorowy”. W tej sprawie zwracam się do szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, pana ministra Marka Wagnera, z następującymi pytaniami: po pierwsze: czy, kiedy i w jakim trybie Rada Ministrów dokona zmiany rozporządzenia, o którym była mowa wyżej; po drugie: jakie istnieją możliwości wsparcia przez rząd Rzeczypospolitej programu turystycznego zagospodarowania Noteci, zarysowanego na konferencji w Pile?

Masz dwa głosy do Senatu, jeden oddaj na Stokłosę



 
Obsługa technicza Alfa TV
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone.