Aktualnosci: Proces o nadpłatę podatku dochodowego.

Stokłosa wygrał!

POZNAŃ. Henryk Stokłosa, właściciel Farmutilu, wygrał cztery sprawy, jakie wytoczył Urzędowi Skarbowemu w Pile. W miniony czwartek Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił trzy decyzje fiskusa, zaś co do czwartej stwierdził jej nieważność.

Henryk Stokłosa twierdzi, że w latach 1998-2000 nadpłacił podatek dochodowy. Domagał się zwrotu ponad dwóch milionów złotych razem z odsetkami, czyli w sumie prawie czterech milionów złotych. Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego były senator skierował trzy skargi, dotyczące lat 1998, 1999 i 2000.

Czwarta sprawa dotyczyła błędnie ustalonej wysokości podatku dochodowego, jaką Henryk Stokłosa miał zapłacić za 1998 rok. Kwota wskazana przez Urząd Kontroli Skarbowej okazała się niewłaściwa, stąd sąd i tę decyzję fiskusa unieważnił.

(msz)

*

Już cztery lata temu media obwieściły, że Henryk Stokłosa uszczuplił państwową kasę o nawet kilkadziesiąt milionów złotych niezapłaconych podatków. Pogłoskami takimi walczono z właścicielem Farmutilu podczas poprzedniej kampanii wyborczej, temat odgrzewano także przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Prawda okazała się zupełnie inna – to fiskus jest winny pieniądze Stokłosie. Ubiegłotygodniowy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu nie pozostawia co do tego wątpliwości.

Prócz niewątpliwej satysfakcji, jaką może mieć były senator, jest w tej sprawie rzecz nie mniej istotna – przyznanie racji Stokłosie, uznanie jego argumentów i logicznie przedstawionego ciągu dowodowego to dobra wiadomość dla każdego podatnika, który w walce o swoje prawa staje oko w oko z potężną machiną skarbową. Ile przez te lata ubiegania się o elementarną sprawiedliwość było wiary co do słuszności podjętych działań, ile fachowej wiedzy i ile ponadprzeciętnej odporności psychicznej – wie tylko sam Henryk Stokłosa. Na tym ogólnie niewesołym tle poznański wyrok jawi się niczym jaskółka optymizmu – niestety, wciąż jeszcze jedna z nielicznych (vide: przypadek Romana Kluski) – że determinacja w dążeniu do udowodnienia swojej racji wcale nie musi być z góry skazana na porażkę.

I na marginesie jeszcze jedno spostrzeżenie: media, które tłumnie przybyły w ubiegły czwartek do sądu, napisały później o wyroku drobnym maczkiem albo podały go w postaci lapidarnej informacji. Gdyby Stokłosa przegrał, łamy wielu gazet pękałyby w szwach. Mówić o jakimkolwiek Stokłosy sukcesie albo o tym, że on sam i jego ludzie nie są gapami karmieni – to już się w ,,niezależnych’’ dziennikarskich głowach nie mieści.

To także widomy znak dzisiejszych czasów. Niestety, znak zasmucający.

(red)



 
Obsługa technicza Alfa TV
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone.