Aktualnosci: Krucjata przeciwko Stokłosie

Zastraszyć, ośmieszyć, zrobić z niego wariata, doprowadzić do utraty wizerunku, kryzysu psychicznego, a nawet załamania nerwowego...

Stowarzyszenie Sienkiewiczowej robi wszystko, by zaszkodzić Henrykowi Stokłosie i jego firmom oraz by utrzymać się na fali zainteresowania mediów. Wydawało się, że już nic lepszego niż obciętych palców, zakopanej padliny, czy podrzucenia postrzelonych kruków nie można wymyślić. Okazuje się, że jednak można...

Za ekologiczną zasłoną

Nie kto inny, jak sama szefowa tego (niby ekologicznego) towarzystwa udowodniła, że ma w nosie ekologię. Na duszący dym wydobywający się z komina jej zakładu stolarskiego skarżyli się wielokrotnie mieszkańcy Jeziorek i Śmiłowa. Inspekcja pracy, straż pożarna oraz inspekcja ochrony środowiska stwierdziły w tym zakładzie liczne nieprawidłowości. Pracownicy, już tam nie pracujący, którzy potrzeby fizjologiczne musieli załatwiać pod gołym niebem, wielokrotnie skarżyli się na urągające ludzkiej godności warunki socjalne.

Irena Sienkiewicz, uważająca się za ekologa, ma za to ambicje polityczne. Startując w ubiegłym roku w wyborach do Senatu RP zajęła co prawda ostatnie miejsce, ale nie chodziło tu o wynik, lecz o podtrzymanie medialnego bytu i sprawdzenie społecznego poparcia przed tegorocznymi wyborami samorządowymi.

Inny czołowy działacz stowarzyszenia – właściciel baru „Złoty Lin” Hubert Karolczak, użytkując stawy rybne, doprowadził na początku tego roku do przesunięcia granicznego pasa brzegowego stawów w głąb lasu, co spowodowało podtopienie kilkuset drzew.

Duże zaniepokojenie członków koła wędkarskiego z Kaczor wzbudziło obniżanie się poziomu wody w Jeziorze Bobrwe, które jest połączone groblą ze stawem użytkowanym przez Karolczaka. Postępująca degradacja jeziora powoduje, iż dostęp do jego brzegów – w wyniku zarastania trzciną – nastręcza wędkarzom coraz większych trudności.

Dziś już nie jest najmniejszą tajemnicą, że ekologia w nazwie stowarzyszenia jest tylko zasłoną mającą uwiarygodnić działania skierowane przeciwko Farmutilowi i Henrykowi Stokłosie. Jak się okazuje działania te są każdorazowo precyzyjnie przygotowywane. Członkowie ekipy Sienkiewiczowej są dobrze zorganizowani. Często dzielą się rolami – jedni piszą pisma (głównie donosy i skargi, w tym wiele anonimowych), inni są od kontaktów z mediami, jeszcze inni zbierają informacje, wykonują ulotki itp. oraz odpowiadają za szkalowanie Stokłosy w internecie.

Kto to finansuje?

Działalność stowarzyszenia wiąże się z częstymi wyjazdami w głąb kraju. Działacze odwiedzają przeróżne urzędy, uczestniczą w licznych rozprawach sądowych, odwiedzają redakcje ogólnopolskich mediów, prowadzą witrynę internetową. Do zbierania materiałów wykorzystują kamery i aparaty cyfrowe. Tymczasem, jak przyznała publicznie Irena Sienkiewicz, składki członkowskie to kwoty symboliczne. Gdzie jest zatem nieoficjalne źródło finansowania tej tak spektakularnej i zakrojonej na szeroką skalę działalności?

Oczywiście niezwykle trudno wykazać, czy stowarzyszenie jest finansowane z zewnątrz. W Śmiłowie byli jednak kilkakrotnie widziani przedstawiciele kierownictwa firmy z branży utylizacyjnej, która bez wątpienia odniosła korzyści wskutek działań stowarzyszenia, polegających chociażby na blokowaniu przyznania zakładowi Ekoutil pozwolenia zintegrowanego. Ta zachodnia firma jest światowym potentatem w branży utylizacyjnej i monopolistą w kilku krajach Unii Europejskiej. W Polsce Farmutil jest dla niej solą w oku, gdyż posiada technologiczną i logistyczną przewagę, co powoduje, że oferta firmy Henryka Stokłosy jest korzystniejsza dla kontrahentów.

Sprowokować, oczernić...

Członkowie stowarzyszenia, choć skarżą się na uciążliwość odorów, konsekwentnie unikają dialogu z przedstawicielami Farmutilu. – Złożyliśmy Irenie Sienkiewicz propozycję spotkania w celu przedyskutowania najważniejszych problemów, ale ona postawiła warunki nie do przyjęcia. Zażądała udziału mediatorów, parlamentarzystów, dziennikarzy, policji – mówi przedstawiciel załogi farmutilu, Dariusz Krupa.

Za to, zazwyczaj w zorganizowanej grupie, osoby ze stowarzyszenia wielokrotnie wkraczały na teren Farmutilu, naruszając prywatną własność. Incydent z listopada ub. roku był relacjonowany w mediach. Jeden z działaczy publicznie pomówił wtedy Henryka Stokłosę, który osobiście pofatygował się na miejsce, aby sprawdzić co się dzieje, o to, że został przez niego uderzony.

Teren Farmutilu naruszyło tej nocy kilkanaście osób. Ochroniarze firmy ujęli i przekazali policji uciekającego z terenu firmy Mścisława Brodalę – dawnego funkcjonariusza ZOMO. Następnego dnia pracownicy ochrony zidentyfikowali na tym terenie zwłoki kruka. Późniejsze badania znaleziska wykazały, że kruk został wcześniej ustrzelony z broni myśliwskiej.

Zastraszyć...

Groźby i inwektywy ze strony działaczy stowarzyszenia pod adresem właściciela i pracowników firmy nikogo w Śmiłowie nie dziwią. Okrzyki „dobić gada!”, „zabić Stokłosę!” podczas uroczystego wieczoru w sztabie wyborczym Ireny Sienkiewicz były wyraźnie słyszalne przez mieszkańców Śmiłowa i okolic. Podobne incydenty miały miejsce dzień po wyborach w pilskiej restauracji „Smak”, gdzie pogróżki pod adresem Henryka Stokłosy kierowali lokalni dziennikarze, związani wówczas ze stowarzyszeniem.

Adresatami pogróżek stali się również członkowie najbliższej rodziny Henryka Stokłosy. We wrześniu ub. roku pod drzwiami jego domu zjawiło się dwóch mężczyzn, którzy grozili jego małżonce spaleniem posiadłości oraz Domu Gościnnego „Pasibrzuch”.

W maju ubiegłego roku dom jednego z pracowników – przedstawiciela załogi „Farmutilu”, został obrzucany jajami, wskutek czego zniszczeniu uległa świeżo położona elewacja. Z kolei w sierpniu ub. roku pracownik redakcji „Tygodnika Nowego” został w drodze do domu pobity przez dwóch niezidentyfikowanych mężczyzn. – Tu sługusie Stokłosy! – usłyszał wtedy od napastników.

W ubiegłym roku pisaliśmy o incydencie z okresu święta zmarłych. Wtedy na kontenerze na odpadki, ustawionym z inicjatywy właściciela Farmutilu na terenie miejscowego cmentarza, nieznane osoby, przy pomocy wcześniej przygotowanego szablonu, wymalowały znak krzyża i napis: „Ś.P. Henryk Stokłosa 1989-2005, Bóg i naród tak chciał”. Prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Przed kilkoma miesiącami grupa sprawców dokonała dewastacji pomieszczeń administracyjnych Farmutilu. Wstępne oględziny miejsca zdarzenia wskazały, iż sprawcy nie działali na tle rabunkowym. Motywem była chęć zastraszenia lub manifestacja siły. Świadczyły o tym powybijane szyby w oknach, czy w sposób nienaturalny pomalowane krwią ściany i wyposażenie pomieszczeń.

Ośmieszyć...

Jak twierdzi nasz anonimowy informator, celem ostatnich działań ludzi Sienkiewiczowej jest wywołanie u właściciela Farmutilu kryzysu psychicznego: – Spowodowali już spory uszczerbek w wizerunku swojego wroga. Teraz wysyłają jednego ze swoich członków na konsultacje z psychologiem klinicznym. Bardzo by chcieli, aby Stokłosa zaczął np. nadużywać alkoholu, albo odreagowywać inaczej. Właśnie w tym celu gdzie tylko się da rozpowszechniają plotki o rzekomym jego aresztowaniu.

Ostatnio stowarzyszenie zajęło się np. wykonaniem ulotek i plakatów ośmieszających właściciela Farmutilu. Próbkę ich umiejętności można było zobaczyć podczas manifestacji przed komendą policji w Pile. Przypomnieć też trzeba czerwone krzyże na plakatach wyborczych Henryka Stokłosy przed ostatnimi wyborami do parlamentu.

Jednak najbardziej ohydną metodą oczerniania właściciela Farmutilu w oczach społeczeństwa jest manipulowanie opinią publiczną poprzez zastraszanie społeczeństwa wymyślonymi skutkami działalności firmy. Do tego celu wykorzystywana jest jedna z działaczek stowarzyszenia Danuta Szaefer, która jest z zawodu lekarzem. Przy każdej możliwej okazji ma ona prezentować dane na temat wzrostu zachorowalności wśród mieszkańców powiatu pilskiego na choroby układu oddechowego, z premedytacją łącząc ten fakt z działalnością Farmutilu. Tak było np. na spotkaniu z wojewodą, zorganizowanym przez ludzi Sienkiewiczowej w Kaczorach.

Stawiają na Kurskiego

Działacze stowarzyszenia od kilku miesięcy starają się zainteresować swoimi sprawami polityków. Na razie udało im się przekonać do swoich racji senatora Augustyna. Spotkali się też m.in. z wojewodą wielkopolskim i ministrem ochrony środowiska. Pukali do drzwi ministra sprawiedliwości i prokuratora krajowego. Nie zostali jednak przyjęci ani przez Zbigniewa Ziobrę ani Janusza Kaczmarka.

- Na jednym z zebrań padła propozycja, aby udać się do Jacka Kurskiego. Została entuzjastycznie przyjęta. Kilka osób ma przygotować materiały przedstawiające Stokłosę jako aferzystę – mówi nasz informator.

Ze skargą do Rzecznika

Pracownicy Farmutilu zamierzają wystąpić z wnioskiem do Rzecznika Praw Obywatelskich. - Jesteśmy już umówieni na spotkanie z Rzecznikiem, doktorem Januszem Kochanowskim. Ostatnie informacje na temat planowanych działań stowarzyszenia Ireny Sienkiewicz są przerażające, dlatego niewykluczone, że poinformujemy o nich również organy ścigania – mówi Dariusz Krupa.

W piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich czytamy: „Pragniemy Pana poinformować, iż od wielu miesięcy nasz pracodawca Henryk Stokłosa, a zatem również i nasza firma, są przedmiotem różnorodnych wrogich działań inicjowanych przez grupę osób podających się za członków organizacji ekologicznej. Grupa ta, działając z inspiracji m.in. byłych oficerów służb specjalnych, sformalizowała swoją działalność jako stowarzyszenie posiadające osobowość prawną”.

Kolejne „atrakcje”

- Przed wyborami samorządowymi czeka was gorący okres – mówi nasz informator. Informacje te potwierdza niezależnie od siebie kilka osób związanych ze stowarzyszeniem.

Jakie „atrakcje” szykuje stowarzyszenie Henrykowi Stokłosie i pracownikom Farmutilu? Dysponujemy notatką z zebrania jakie odbyło się w połowie czerwca br., sporządzoną przez jedną z osób związanych ze stowarzyszeniem. Notatka ta zawiera plan działania Stowarzyszenia przeciwko Stokłosie. Podjęte w nadchodzących tygodniach kroki mają spowodować u niego załamanie nerwowe i utratę korzystnego wizerunku.

- Chcą zrobić z niego wariata, aby zaczął pić lub brać leki psychotropowe. Wyznaczono nawet osobę, która miała się udać do Poznania na konsultacje z psychologiem klinicznym lub neurologiem – twierdzi nasz informator.

Artykuły inspirowane przez stowarzyszenie mają się ukazywać już nie tylko na terenie Wielkopolski, ale w całym kraju, a szczególnie w prasie lokalnej wydawanej w miastach, w których znajdują się sklepy i oddziały terenowe firm Stokłosy. W tym celu ludzie Sienkiewiczowej nawiązali współpracę z obrońcami przyrody z Legnicy, którzy protestują przeciwko mającej tam powstać odkrywce węgla brunatnego. Obydwa stowarzyszenia mają się teraz uzupełniać w swoich działaniach. Może zatem dojść do sytuacji, w której ekolodzy ze Śląska będą stroną w postępowaniu o udzielenie pozwolenia zintegrowanego dla którejś z instalacji należącej do Farmutilu i zlokalizowanej w Śmiłowie. Z podobnym przypadkiem mieliśmy już do czynienia przy okazji próby wstrzymania działalności zakładu Ekoutil. Wtedy status strony w postępowaniu uzyskało stowarzyszenie z ... Oświęcimia.

Najważniejsza jest motywacja

Założenia wspomnianego planu są już realizowane, czego trudno nie dostrzec przyglądając się doniesieniom medialnym w sprawie protestu pod budynkiem pilskiego sądu, a tydzień wcześniej pod komendą policji.

Nagrodą za dotychczasową działalność polegającą na niszczeniu Stokłosy była tygodniowa wycieczka do Grecji. Zachętą do dalszych wysiłków w tym względzie ma być kolejna zagraniczna wycieczka (dla 40 osób), tym razem do Włoch.

Następne spotkanie ścisłego antystokłosowego aktywu ma się odbyć w plenerze, przy grillu, i ma dotyczyć głównie jesiennych wyborów samorządowych. Wygląda więc na to, że najbardziej „ekologiczne” nazwiska będzie można już za kilka tygodni zobaczyć na listach wyborczych.

(red)



 
Obsługa technicza Alfa TV
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone.