Aktualnosci: Prowokacja, czy tylko kradzież?

W minioną sobotę w okolicach Brodnej nieznany sprawca uszkodził instalację kolektora deszczowni należącej do ZRP Farmutil HS.

Przed laty kolektor służył do deszczowania ścieków pochodzących z Farmutilu oraz Pilskich Zakładów Ziemniaczanych. Obecnie nie jest użytkowany. Jednak, w wyniku wyrwania zaworu, zawartość kolektora wydostała się na zewnątrz, powodując chwilowe zalanie leśnej drogi i wypełniając pobliskie zagłębienie terenu.

Na miejsce zdarzenia przybyła pilska policja oraz inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Zgodnie z miejscową tradycją wydarzeniom przyglądali się również miejscowi ekolodzy, którzy wyposażeni w aparaty i telefony starali się na siłę zainteresować sprawą media.

Jak poinformował kierownik śmiłowskiej oczyszczalni ścieków, z całkowitą pewnością można stwierdzić, że zawór został wyrwany przez nieznaną osobę, gdyż nie ma możliwości, aby uszkodził się sam.

Skutki wycieku zostały usunięte przez specjalistyczny sprzęt należący do Farmutilu. Ciecz zalegająca w zagłębieniu została wypompowana, a teren zrekultywowany.

Firma nie wyklucza zgłoszenia popełnienia przestępstwa kradzieży i uszkodzenia instalacji. 15-kilogramowy aluminiowy zawór mógł bowiem stanowić łakomy kąsek dla złodziei złomu.

Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak działanie osób związanych z miejscowym stowarzyszeniem ekologicznym, od kilku lat zwalczającym firmę. – Wygląda to na prowokację – stwierdził rzecznik firmy Marek Barabasz.

Na miejscu zdarzenia bardzo szybko pojawił się mieszkaniec Brodnej, Stanisław Grabiński, który toczy właśnie z Henrykiem Stokłosą spór sądowy o rzekome zatrucie należącego do niego jeziora. Gdyby sobotni wyciek z kolektora przybrał większe rozmiary, mógłby uprawdopodobnić czyn zarzucany właścicielowi Farmutilu przez Grabińskiego. Właśnie z tego powodu sobotni incydent wydaje się bardzo podejrzany.

 



 
Obsługa technicza Alfa TV
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone.