Aktualnosci: Kosztowna zabawa „Farmutilem” trwa

Było już jedno piętro mniej. Okazało się jednak, że jest o jedno więcej. Były też rzekomo niezapłacone podatki, będące motywem przewodnim przedostatniej kampanii wyborczej. Tymczasem po kilku latach sąd nakazał zwrócić pieniądze. Ostatnio do grupy medialnych hitów dołączył ... helikopter.

W ubiegły wtorek nad polami należącymi do Farmutilu pojawił się policyjny śmigłowiec. Jak się później okazało, wyposażony był w kamerę termowizyjną i w ten sposób badał, czy na polach tych zakopane są szczątki zwierzęce. Fakt ten potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Przy okazji jednak śmigłowiec zawisł dwukrotnie nad prywatnym domem właścicieli Farmutilu. W jakim celu? Na czyje polecenie? Tego, póki co, nie wyjaśniono.

Tego samego dnia do Farmutilu przyjechała też pani prokurator, która w asyście policji i z pomocą inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz biegłego sądowego z dziedziny weterynarii, przeprowadziła czynności mające na celu sprawdzenie informacji o zakopaniu zwierzęcych szczątków. Już na początku kontroli

- Inspektorzy WIOŚ dokonali kilku odwiertów w miejscach, gdzie już przeprowadzono kontrolę, po to, aby wydobyć to samo, co 12 sierpnia tego roku – informuje Marek Barabasz, rzecznik prasowy Farmutilu HS. – Byliśmy zdziwieni stwierdzeniem pani prokurator, że czynności te są przeprowadzone na życzenie Farmutilu.

W trakcie czynności kontrolnych odkopano głowę bydlęcą wraz z fragmentami tkanki miękkiej. Elementy te zalegały bezpośrednio pod powierzchnią ziemi. - Byliśmy tym odkryciem bardzo zaskoczeni, bo jeszcze we wrześniu dokonywaliśmy na tym polu zabiegów agrotechnicznych, które polegały na wymieszaniu wierzchniej warstwy gleby do głębokości około 40 centymetrów. Musielibyśmy już wówczas to zauważyć. Ponadto na bieżąco monitorujemy ten teren pobierając próbki gleby i wody z okolicznych cieków – kontynuuje rzecznik. –Obecny wraz z panią prokurator biegły sądowy przypuszcza, że szczątki te mogą mieć około jednego miesiąca. Takie stwierdzenie wywołało szereg podejrzeń odnośnie pochodzenia szczątek, tym bardzież, że przedtem podrzucono nam kruka, lisa, a orzeł bielik usiadł na płocie Farmutilu i zdechł jak donosiły poważne media.

W znalezionych na polu resztkach bydlęcych znajdowały się także larwy much. - To rodzi kolejne pytania. Wyląg larw z jaj muchy jest możliwy w przypadku, gdy temperatura powietrza w otoczeniu nie spada poniżej 12 stopni Celsjusza. Taka temperatura nie występowała u nas od około półtora miesiąca. Nie jest zatem możliwe, aby larwy znajdujące się na tkance przy kości wylęgły się na terenie działki, gdzie ją znaleziono. Jak więc się ona tam znalazła?

Marek Barabasz poinformował, że Henryk Stokłosa w związku z tym odkryciem złożył do Prokuratury Rejonowej w Chodzieży zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. - Podejrzewamy, że to „znalezisko” zostało podrzucone. Tym bardziej, że w ostatnich tygodniach, wielokrotnie przy działce, na której przeprowadzona była kontrola, zauważana była obecność członków Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej. Członkowie tego stowarzyszenia pojawiali się w godzinach wieczornych i nocnych. W ubiegłym miesiącu wizyta taka skończyła się awanturą relacjonowaną przez media. Mamy nadzieję, że cała ta historia zostanie rzetelnie przez prokuraturę wyjaśniona.

Po wodę do Piły …

Przeszukiwanie pola odbywało się w niesprzyjających warunkach pogodowych. Część czynności była prowadzona po zapadnięciu zmroku, w świetle samochodowych reflektorów i w wielkim pośpiechu. Wpisana do protokołu temperatura to jeden stopień poniżej zera.

Najwyraźniej te niesprzyjające warunki dały się we znaki biegłemu sądowemu – profesorowi z Wrocławia – dokonującemu oględzin pobieranych próbek gruntu. W pewnym momencie profesor przerwał pracę, zdjął gumowe rękawiczki i poprosił o ciepłą wodę. Nikt nie wiedział po co, ale polecenie wykonano.

Jakież było zdziwienie obecnych gdy po pewnym czasie na polu zjawił się funkcjonariusz policji trzymając w jednej ręce elegancki 20-litrowy termos, a w drugiej dodatkowo plastikową miskę. Okazało się bowiem, że wodę przywiózł z … Piły. Profesor zamoczył w niej czubki palców i powiedział ... dziękuję. Ostrożność urzędników godna uwagi, bo przecież gorąca woda z Farmutilu mogłaby być łapówką. Ale żeby przywozić ją aż z odległej o kilkanaście kilometrów Piły? Czyżby woda ze Śmiłowa również była na cenzurowanym?

O co tutaj chodzi?

Kontrola zakończyła się o zmroku. Po podpisaniu protokołu zabezpieczone próbki zostały przekazane do ekspertyzy.

W tej sytuacji przychodzi do głowy jedno zasadnicze pytanie: w jakim celu powtórzono badania dokładnie w tym samym miejscu, skoro już wcześniej były wyniki. Czyżby były one niewiarygodne? Chyba nie ma już mądrego, który potrafiłby oddzielić ziarno od plew.

Niestety polska rzeczywistość nie ułatwia życia polskim przedsiębiorcom. Gdy chcą oni zainwestować, to momentalnie problemy i trudności mnożą się jak grzyby po deszczu. Przykład? Dom Handlowy „Stokłosa” oraz piętrowy parking obok niego. Aby zakończyć tę inwestycję, nastąpiła konieczność zajęcia pasa drogowego na ul. Wojska Polskiego

w celu przebudowy chodnika. Urzędnicy nie bez oporów wydali stosowne pozwolenie i wyznaczyli termin zakończenia prac. Jednak w trakcie przebudowy inwestor stwierdził, że bezpieczniej i praktyczniej będzie ten pas poszerzyć, co jednak spowodowało, że nie zmieścił się w terminie, który należało przedłużyć. Niestety zapomniał o tym, a urzędnicy tylko na to czekali. Wybuchła afera, jak zwykle w spawie Stokłosy – ogólnopolska, urzędnicy rozwinęli skrzydła w celu dokopania Stokłosie.

A dzisiaj supermarkety - bynajmniej nie polskie - powstają w Pile w ekspresowym tempie. Przebudowa drogi, sygnalizacja świetlna, zmiana organizacji ruchu – wszystko załatwia się od ręki i bez problemów. Aż miło patrzeć.

Tylko co w nas takiego jest, że obcym bijemy ciągle pokłony? Czy tylko kompleksy?

Trudno zatem nie przyznać racji minister Teresie Lubińskiej, która pyta: Po co nam setki supermarketów, skoro nie ma przeciwwagi w postaci zakładów produkcyjnych z nowymi technologiami?

Wygląda na to, że niebawem będziemy spać do godz. 15:00, a potem hajda do supermarketu. Albo raczej obok, bo do środka wejdą nieliczni, których na to będzie stać. Reszta zajmie się unicestwianiem tego, co zostało jeszcze w rękach Polaków. Gdzieś przecież trzeba swój zawiść, nieudacznictwo i lenistwo wyeksponować. Najczęściej czyniąc karkołomne starania, żeby obrócić wszystko w ruinę.

Świecić odbitym blaskiem

Okazuje się, że dziś bez problemu można zebrać grupę ludzi, nazwać się ekologami(to bardzo uwiarygodnia) i działać… Najlepiej jak się ma w pobliżu osobę, która cos zbudowała, odniosła sukces – wtedy można świecić odbitym blaskiem.

Wtedy też można straszyć ludzi wyimaginowanymi zagrożeniami i siać niepokój, bo to się najlepiej „sprzedaje”. A że kapitał zachodni zaciera ręce, to już mniej ważne. Ważne, że można okrzyknąć się „wojownikiem o czyste powietrze”, zbierać poklask ludzi, dający szansę sięgnięcia po lokalną władzę. Szanse, że może się udać są znaczne, bo zwykli zjadacze chleba niewiele rozumieją. Najważniejsze, aby jak najdłużej udawało się wzbudzać zainteresowanie mediów...

Wiadomość z ostatniej chwili

To niestety zła wiadomość dla tych, którzy chcieliby wydzierżawić korytarz w mieszkaniu obcej osoby. Ale dobra dla całej reszty.

Gmina Kaczory zawarła w końcu z Farmutilem formalną umowę dzierżawy użyczonej wcześniej drogi, którą w ostatnich tygodniach szczególnie upodobali sobie „ekolodzy” i ciągle się gubili na spacerach – zwłaszcza nocnych. Co prawda dzierżawą drogi zainteresowany był również nie kto inny jak Hubert Karolczak (ten co po hubertowym polowaniu nagle zaniemógł). Jednak władze gminy wyszły prawdopodobnie z założenia, że w Śmiłowie jest wystarczająco dużo miejsc spacerowych.

Wszystko to byłoby nawet śmieszne, ale przestaje nim być, gdy bliżej poznamy przeszłość ludzi, którzy trzęsą WIOŚ-em, prokuratorami, wójtem i innymi instytucjami. Ludzie ci jawią się jako nieskazitelni moralnie, stróże porządku, słowem – społeczne wzorce. Prawda jest jednak zupełnie inna, bowiem okazuje się, że ich przeszłość wzbudza trwogę. A więc ciąg dalszy nastąpi.

K. Figiel



 
Obsługa technicza Alfa TV
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone.