![]() |
|||||||||
|
Odpowiedzialność i pamięć Opinia publiczna poddana została tak intensywnemu medialnemu praniu mózgów, że już prawie nikt nie wątpi o winie Stokłosy, a wielu nie potrafi ukryć złośliwej satysfakcji, że oto wreszcie powinęła mu się noga. My nie wiemy czy Stokłosa jest winien czy nie. Czy korumpował urzędników i sędziów, czy jest to tylko fałszywe oskarżenie uprawdopodobniające określoną tezę polityczną. Wiemy natomiast jedno. W cywilizowanym kraju o winie decydują sądy a nie media. W polskim prawodawstwie istnieje także zasada domniemania niewinności i dlatego dopóki nie usłyszymy sądowego wyroku, dopóty nie będziemy bezkrytycznie wierzyć oskarżeniom. *** Rozumiemy, doceniamy i szanujemy rolę mediów jako strażnika demokracji, wolności słowa i prawa do krytyki. Zdajemy sobie też sprawę, jak niezwykle wysoki poziom etyczny i profesjonalny muszą spełniać przedstawiciele mediów. Sami bowiem nie podlegając żadnym regułom demokratycznej weryfikacji, dysponują instrumentami, które w oczach opinii publicznej jednych mogą wynosić na piedestał, a innych strącać w otchłań potępienia. Mamy też świadomość, że żyjemy w czasach dyktatury mediów. Niestety często nie jest tak, że media opisują czy komentują działania innych. Jest na odwrót. To one decydują o tym, co się dzieje, kreują rzeczywistość. Politycy, Kościół, a także zwykli ludzie podlegają im, mają poglądy takie, jak sobie życzą media, które dyktują tak zwaną polityczną, czy etyczną poprawność. Sytuacja ta rodzi patologie, które ujawnia między innymi raport w sprawie likwidacji WSI, a także – na naszym podwórku - sposób traktowania przez niektórych dziennikarzy i wydawców Stokłosy i jego firmy. Patologie te polegają między innymi na inwigilowaniu środowiska dziennikarskiego przez dawne i obecne służby specjalne, a także są skutkiem faktu, że większość z ukazujących się na naszym rynku gazet i czasopism znajduje się w rękach obcego kapitału i realizuje jego narodowe i korporacyjne cele. Nie plujemy we własne gniazdo za co zapewne natychmiast zostaniemy posądzeni, nie krytykujemy też tego, że media są w rzeczywistości pierwszą i najważniejsza władzą w naszym kraju. Niepokoi nas jedynie fakt, że jednostronny i tendencyjny sposób przedstawiania wydarzeń związanych z Henrykiem Stokłosą nie jest jednostkowym wypadkiem przy pracy, a egzemplifikacją trendu, w którym media stawiają się ponad wszelkim prawem, a za rzeczywistość uznają tylko to, co wykreują i opiszą. Nie podoba nam się też to, że nasi koledzy po fachu nie mają z tego powodu żadnego poczucia odpowiedzialności za słowo. Z niesmakiem obserwujemy jak w związku z oskarżeniami Stokłosy rosną szeregi moralizatorów. Jeszcze trochę a wszyscy zostaniemy już tak bardzo wyedukowani w tym, co jest moralne, a co nie, w tym kto powinien być winien, a kto nie, że kraj nasz zaludnią sami apostołowie nowej prawdy objawionej przez medialnych guru. Ciekawi nas tylko, skąd u wielu z nich taka zapiekła nienawiść do Stokłosy. I naprawdę jedną tylko znajdujemy odpowiedź - z kompleksów. *** Atmosfera ostatnich dni skłania także do refleksji nad ludzką pamięcią. Jakże szybko i łatwo zapomnieli ludzie o tym, że Henryk Stokłosa to jeden z najzdolniejszych i najbardziej kreatywnych polskich biznesmenów. W ciągu 25 lat zbudował największy w Polsce kompleks firm rolniczo-przemysłowych oparty tylko na własnym, polskim kapitale, zlokalizowany przede wszystkim w naszym regionie i zatrudniający blisko 7 tysięcy ludzi. Kilkadziesiąt tysięcy osób i instytucji na stałe współpracuje z jego firmami. Jeszcze więcej korzysta z postępu technicznego i technologicznego, który upowszechnia. Jest jednym z największych pracodawców w Wielkopolsce. W tym kontekście muszą niepokoić wyraźnie widoczne tendencje nie tylko do ukarania Stokłosy, ale do unicestwienia jego gospodarczego dorobku i likwidacji zakładów. Dla nikogo, który choć trochę zna się na ekonomii nie ulega wątpliwości, że krach „imperium Stokłosy” spowodowałby katastrofę gospodarczą o niewyobrażalnych skutkach społecznych dla całego regionu. *** Jakże szybko i łatwo zapomnieli ludzie także o tej drugiej, humanitarnej stronie działalności gospodarczej Stokłosy. Zawsze mówił, a słyszeliśmy to wielokrotnie na spotkaniach z wyborcami i w jego wystąpieniach w Senacie, że w życiu przychodzi taki moment , kiedy człowiek wie, jak osiągnął wiele i należy się tym podzielić z innymi. Nie każdy bowiem – powtarzał - umie robić pieniądze, są ludzie, którymi należy się szczególnie zająć. Jego działalność charytatywna ukierunkowana była przede wszystkim na dzieci. Przez całe lata wszystkie domy dziecka w regionie otrzymywały od niego wsparcie finansowe i materialne. Pomagał szkołom i przedszkolom , ale nie tylko. Do najbardziej znanych jego przedsięwzięć należała akcja „Lato u Stokłosów” Zamiarem jego było, żeby dzieci z najuboższych rodzin regionu północnej i zachodniej Wielkopolski nie tylko wypoczęły, ale także umocniły poczucie własnej wartości. W zaadaptowanej na potrzeby kolonii szkole w Śmiłowie przez dziesięć lat spędziło w ten sposób wakacje ponad trzy tysiące dzieci. W ostatnich latach pojawiła się nowa jego inicjatywa na masową skalę. Pod nazwami „Stokłosa dzieciom”, „Gwiazdka od Stokłosy” czy „Wyprawka od senatora Stokłosy” kryła się pomoc dla kilkudziesięciu tysięcy dzieci z całej Wielkopolski. Czytelnicy TN zapewne to pamiętają, bo nasze pismo tym przedsięwzięciom patronowało. W firmach Henryka Stokłosy znalazło zatrudnienie ponad tysiąc absolwentów szkół wyższych. Wielu z nich, po ukończeniu stażu do dziś w nich pracuje. Fundował także stypendia dla studentów wywodzących się z terenu byłego województwa pilskiego. Starał się pomóc wszystkim, którzy się do niego zgłosili – zwłaszcza ludziom starym i schorowanym. Obdarowywał paczkami żywnościowymi, pieniędzmi, załatwiał trudno dostępne lekarstwa. Finansowe wsparcie od senatora Henryka Stokłosy otrzymała również pilska służba zdrowia. Na jego pomoc (żywność, transport, pieniądze) liczyć mogły także instytucje i organizacje społeczne, emeryckie i kombatanckie, parafie i kluby sportowe. Trudno znaleźć instytucję, czy organizację społeczną z naszego regionu, której przedstawiciele nie pukaliby do drzwi senatora z prośbą o wsparcie. I prawie zawsze je uzyskiwali. Dziś wszyscy oni milczą zastraszeni gwałtownością polowania na Stokłosę W niektórych kręgach jego działalność charytatywna była zawsze przedmiotem drwin. Nic sobie z nich nie robił. Nie liczył też na wdzięczność. Uważał bowiem, że ludzka niedola nie jest tematem do żartów. Jest bólem, który w miarę możliwości trzeba złagodzić. I dlatego nigdy nie zatrzasnął drzwi przed człowiekiem w potrzebie.
|
|
|
Obsługa technicza Alfa TV |
|
||||||
|
|
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone. |
|
||||||