![]() |
|||||||||
|
2010.12.16 To już 10 lat… Z przypowieści o strudzonym wędrowcu: - ...Strudzony wędrowiec ciężko powłócząc nogami brnął przez pole wzdłuż traktu bez nadziei na odpoczynek. Ustawał już po długiej podróży, kiedy w ciemnościach grudniowej nocy dostrzegł odległe płomyki – jeden, dwa, dziesięć, sto. Z nadzieją przyspieszył kroku i już po kwadransie jego oczom ukazał się szlachecki dworek rodem z bajki jakowejś (...). Wiedział, że w polskim domu dla każdego gościa znajdzie się miejsce przy stole. Śmiało zapukał do drzwi dworku…. Dwór pośród ogrodu Dom Gościnny „Pasibrzuch” wiosną tonie wśród zieleni, latem okalają go tysiące różnorodnych kwiatów, setki najróżniejszych gatunków drzew i pachnących krzewów, jesienią złocą brązy listowia, a zimą – śnieżne puchy, tworzące obrazy jak z bajki. Kiedy zapada zmrok, skąpana w światłach restauracja przywodzi na myśl zaczarowany dwór. Dodać trzeba: piękny, wielkopolski, tradycyjny dwór, który serdecznie wita swoich gości już od 10 lat. Dokładnie tyle czasu minęło odkąd w Śmiłowie, przy trasie nr 10, łączącej Wschód z Zachodem naszego kraju, na niewielkim wzgórzu pośród imponującego ogrodu stanęła restauracja Pasibrzuch. Przyjęcie dla prezydenta Właścicielka Pasibrzucha, Anna Stokłosa: - Na pomysł utworzenia restauracji, serwującej tradycyjną polską kuchnię, wpadłam podczas jazdy samochodem. Organizowaliśmy wówczas wiele wyjazdowych uroczystości pod nazwą „Wiejski stół”. Nasza sława dotarła nawet do Warszawy. Wiele osób prywatnych i instytucji korzystało z naszych usług. Ukoronowaniem tej działalności było przyjęcie na cześć Prezydenta RP. Pan prezydent i towarzyszący mu goście nie mogli się nadziwić naszej inwencji, a przede wszystkim doskonałemu smakowi podawanych potraw. Byłam już jednak zmęczona tym nieco koczowniczym stylem organizowania przyjęć. Zapragnęłam mieć coś na miejscu. I tak narodził się w Śmiłowie Pasibrzuch. Pietyzm i dbałość Osoby, które przekroczą gościnne progi śmiłowskiej restauracji mają okazję przeczytać wyrzeźbioną w drewnie sentencję – motto „Pasibrzucha”: Wnętrze dworku zostało urządzone w tradycyjnym wielkopolskim stylu, z wielkim pietyzmem i dbałością o szczegóły. Ma trzy poziomy: główną salę – tzw. „izbę czeladną”. Pod nią jest „piekiełko” z barem i licznymi malowidłami na ścianach. Na najwyższej kondygnacji jest „sala dworska” stylizowana na izbę dla panienki z dworu. Wielkopolskie przysmaki Wszystko, co pojawia się na stołach „Pasibrzucha” musi być najwyższej jakości. To priorytet właścicielki. Mięso pochodzi od wyselekcjonowanych sztuk z własnych hodowli, wszystkie warzywa ze szklarni i ogrodów z gospodarstwa pomocniczego, bez sztucznego nawozu. Nawet jajka nie pochodzą od kur fermowych, tylko tzw. grzebiących, karmionych najlepszą paszą. Żółtka są żółciutkie nie z powodu zaprawiania karmy barwnikami, lecz dzięki marchewce, dyni i suszonej trawie. Z miłości do tradycji Od dziesięciu lat Pasibrzuch przyciąga osoby ceniące dobrą wielkopolską kuchnię, piękne wnętrza, ogród słynący z tysięcy kwiatów i krzewów oraz to, co dzisiaj deficytowe – wysoką kulturę i życzliwość w stosunku do drugiego człowieka. Restauracja stara się zaszczepić gościom miłość do polskiej wsi i pięknych polskich tradycji. - To nie jest kolejna ekskluzywna knajpa dla tych nielicznych z grubym portfelem – mówi Anna Stokłosa. - Chcemy, żeby u nas dobrze się czuli nawet ci, którzy muszą dokładnie liczyć każdy grosz. Cieszy mnie również to, że moją restaurację często odwiedzają ludzie znani, tj. artyści, dziennikarze, politycy, którzy ciągle wracają komplementując nas, że staramy się niezmiennie trzymać wysoki poziom. To nas zobowiązuje do wytężonej pracy i dalszego rozwoju. Nagrody i wyróżnienia Ciężka praca zaowocowała nagrodami. Wkrótce po otwarciu gościnnych drzwi Pasibrzucha, restaurację doceniono i uhonorowano dwoma nagrodami: Hit czytelników Gazety Poznańskiej oraz Hit za najbardziej atrakcyjną ofertę gastronomiczną osadzoną w kuchni wielkopolskiej. Nie ma nic piękniejszego... Przypowieść o strudzonym wędrowcu kończy się tak: - Wędrowiec opuszcza gościnne progi, ale obiecuje, że wróci: „Wrócę wraz z Pierwszą Gwiazdką, usiądę z wami do wigilijnego stołu i opowiem o cudzie betlejemskim. Pracujcie pilnie i baczcie, żeby w codziennym trudzie doceniać to, co macie najważniejsze. Polską tradycję gościnności, która może przetrwać tylko dzięki wam i takim domom, jak ten. Bo dla strudzonego wędrowca nie ma nic piękniejszego, niż dom, w którym jest zawsze mile widzianym gościem”.
Z okazji 10. rocznicy Domu Gościnnego „Pasibrzuch” Anna Stokłosa
|
|
|
Obsługa technicza Alfa TV |
|
||||||
|
|
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone. |
|
||||||