Aktualnosci: CZYTELNICY PYTAJĄ SENATOR ODPOWIADA

I Ty możesz zadać pytanie senatorowi Henrykowi Stokłosie. Jeżeli coś Cię intryguje, jeżeli chcesz wyjaśnić interesującą cię kwestię, zadzwoń – tel: (067) 215-95-51 – codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach od 9.00 do 11.00. Możesz także skorzystać z poczty elektronicznej (senator@stoklosa.pl)

***

Stare polskie przysłowie powiada: syty głodnego nie zrozumie. Jest Pan jednym z najbogatszych ludzi w Polsce, tymczasem nasz kraj boryka się głównie z problemami ludzi ubogich: bezrobociem i biedą. Czy potrafi ich Pan zrozumieć?
- To prawda, że jestem człowiekiem majętnym. W ciągu 25 lat zbudowałem największy w Polsce kompleks firm rolniczo-przemysłowych, a więc w jednej z najtrudniejszych w ostatnim dziesięcioleciu gałęzi gospodarki narodowej. Jest on warsztatem pracy dla pięciu tysięcy ludzi. Współpracuję z kilkunastu tysiącami rolników i przetwórców, a także handlowców, którzy dzięki kooperacji ze mną mogą utrzymać swoje rodziny. Bez „Farmutilu” trudno sobie dziś wyobrazić wielkopolskie rolnictwo. Egzystencja tysięcy rodzin zależy od sukcesu moich firm. Z bezrobociem walczę więc inaczej niż pozostali polscy politycy. Oni użalają się nad bezrobotnymi, ja – ciągle inwestując – buduję coraz więcej miejsc pracy. Dotąd wszystkie zarobione pieniądze inwestowałem. Dopiero po 25 latach pracy na swoim zacząłem budować rodzinny dom. Biedę znam z dzieciństwa i z początków mojej działalności gospodarczej. Na szczęście ojciec nauczył mnie, jak z nią walczyć. Recepta jest prosta – trzeba ciężko pracować. Rozumiem jednak, że w dzisiejszych czasach nie wszyscy mogą z niej skorzystać. Dlatego pomagam ludziom, a od moich drzwi nikt nie odejdzie głodny. Z racji swej działalności gospodarczej często jestem wśród ludzi i z przerażeniem obserwuję, jak powiększają się obszary nędzy w naszym kraju. Boli mnie zwłaszcza to, że bieda dotyka nie tylko dorosłych, ale także nasze dzieci. Z badań socjologicznych wynika, że ponad połowa polskich dzieci jest niedożywiona. Nauczyciele sygnalizują, że dzieci przychodzą do szkoły głodne, a w kasach placówek oświatowych nie ma wystarczającej ilości pieniędzy na ich dożywianie. Tych zjawisk nie należy lekceważyć, nie wolno też przechodzić obok nich obojętnie. Dlatego jako senator Rzeczypospolitej, a równocześnie jeden z największych w Polsce producentów żywności, postanowiłem przyjść z pomocą naszym dzieciom. Uczyniłem to nie za cudze czy społeczne pieniądze, także nie za pieniądze polskich podatników, jak to robią inni, lecz w oparciu o własne zasoby. Od kilku lat przy pomocy redakcji Tygodnika Nowego i Radia „100” przekazuję najbiedniejszym dzieciom paczki żywnościowe. W tym roku funduję kilka tysięcy wyprawek szkolnych. Jestem szczęśliwy, jeśli choć przez kilka dni dzieci te będą syte i uśmiechnięte.

***

Jakie znaczenie dla Pańskiej firmy miało wejście Polski do Unii Europejskiej? Chodzi mi głównie o eksport produktów rolnych na unijne rynki.
- Szczerze mówiąc fakt, że od 1 maja ubiegłego roku znaleźliśmy się w UE, miał niewielki wpływ na działalność gospodarczą moich zakładów. Zawsze bowiem handlowałem z Zachodem, sprzedając tam głównie mięso drobiowe. W ubiegłym roku okresowo sprzedaż ta dochodziła do 50 procent produkcji Zakładów Drobiarskich w Koziegłowach. Ostatnio ze względu na niskie notowania euro w stosunku do złotówki przestała być jednak atrakcyjna finansowo. Hitem była i jest nadal tak zwana gęś owsiana oraz filety z indyka. Zakłady Mięsne w Łukowie sprzedają natomiast do krajów Unii pewne ilości wołowiny i mięsa wieprzowego. W handlu z UE zdecydowanie dominują mięsa. Wędliny i inne przetwory mięsne przebijają się tam z dużymi oporami. Dotyczy to wszystkich producentów tej branży w Polsce. Nie najlepiej handluje się także z Rosją, głównie ze względu na sztuczne bariery biurokratyczne, które mnożą Rosjanie, a które blokują naszą ekspansję w tym kierunku. Zakładowi w Łukowie, położonemu blisko naszej wschodniej granicy, udało się uzyskać odpowiednie certyfikaty i eksportuje na Wschód, ale nie stanowi to znaczącej części jego produkcji. Sprzedaję tam mięso oraz tanie przetwory, a także pewną ilość konserw. Tak więc głównym odbiorcą naszych wyrobów są polscy klienci, którzy ze względu na silną konkurencję na polskim rynku wybierają dziś te produkty, które są najlepsze i relatywnie tanie. Dlatego moje zakłady nie mają większych problemów ze sprzedażą.



 
Obsługa technicza Alfa TV
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone.