![]() |
|||||||||
|
Kampania wyborcza zaczęła się niepostrzeżenie. Rozkręca się powoli i bez szczególnych fajerwerków, poza skandalizującymi informacjami wokół Włodzimierza Cimoszewicza, lewicowego kandydata na prezydenta. Walka, owszem, trwa, ale najcięższe potyczki prowadzone są – przynajmniej u nas – nie pomiędzy ugrupowaniami, lecz w ich „wnętrzach”. Obserwuję ją z zażenowaniem, bo wstyd mi za moich kolegów polityków, ale i z pewną satysfakcją, że jako kandydat niezależny nie muszę się z nimi stykać. Potwierdza to mój pogląd, że niezależność polityczna i ekonomiczna to ważne atrybuty polityka. Elity polityczne są na co dzień krytykowane, odsądzane od czci i wiary. W sondażach społecznych opinie o nich są jak najgorsze. Jednocześnie jednak, a wystarczy zapoznać się z listami kandydatów z poszczególnych partii, zdobycie statusu przynależności do nich jest marzeniem wielu Polaków. Szkopuł w tym, że zanim elektorat chętnego nobilituje, musi on pokonać konkurentów do miejsca na liście.. Przed rejestracją w PKW aż się roi od przedziwnych kontredansów na prawicy i lewicy. Niespokojnie jest zwłaszcza na lewicy, gdzie doszło do demonstracyjnych gestów, niespodziewanych rezygnacji i wybuchu zadawnionych urazów i pretensji. W wielu innych partiach pojawiły się również zaskakujące i nie do końca akceptowane przez własne środowiska polityczne kandydatury, budzące zdumienie nawet tak bardzo odległego od partyjnych gier człowieka jak ja. . Odnoszę wrażenie, że parlament jawi się niektórym jako miejsce łatwe, lekkie i przyjemne, a na dodatek dobrze opłacane. Wyborcy zaś to kłopotliwy dodatek, który być może uda się jakoś okłamać obietnicami bez pokrycia. . W tej sytuacji trudno się dziwić, że według danych ośrodków badań opinii publicznej ponad połowa Polaków nie chce uczestniczyć w wyborach, a spodziewana frekwencja może nie przekroczyć 30 procent. Większość Polaków rozczarowanych jest funkcjonowaniem naszej klasy politycznej, nieufnie odnoszą się do pojawiających się i znikających nowych twarzy, do deklaracji, które w praktyce wyglądają zupełnie inaczej.. Wybory to czas spłacania kredytów i zaciągania nowych. Rachunków nie da się sfałszować. Nie pomogą przyjazne barwy kampanii, uśmiechy, gadżety. W demokratycznej drodze doszliśmy do miejsca, w którym nie sprawdzają się też lukrowane obietnice i malownicze oskarżenia konkurentów. To już było. Liczy się program i skuteczność w działaniu. Nadzieja, że kiedy przyjdzie do najtrudniejszych egzaminów – budżetowych czy dotyczących państwowych reform, rządzący politycy będą potrafili znaleźć się w roli zwykłego Kowalskiego, że nie zdradzą i nie zepsują. Właśnie ten sprawdzian dzień po dniu, przez cztery ostatnie lata, oblewała nasza klasa polityczna.. Dlatego już w poprzednich wyborach ponad połowa Polaków nie poszła do wyborów. Ludzie uciekają od polityki, są sfrustrowani i zniechęceni. To bardzo niebezpieczny objaw, albowiem o decyzjach wyborczych zamiast narodu w coraz większym stopniu decydują partyjne aktywy.. Jest tylko jedna droga, by temu zaradzić. Zaufać tym spośród kandydatów, którzy nie polują na dobrą posadę w Sejmie lub Senacie, lecz chcą i potrafią stanowić mądre prawa i pomagać ludziom.. Henryk Stokłosa |
|
|
Obsługa technicza Alfa TV |
|
||||||
|
|
© Copyright 2005 Henryk Stokłosa. Wszystkie prawa zastrzezone. |
|
||||||