| |
|
| Aktualnosci: Rachunek sumienia |
Minęły cztery lata od momentu, gdy dzięki poparciu mieszkańców północno-zachodniej Wielkopolski uzyskałem po raz kolejny mandat senatora Rzeczypospolitej. Mimo że byłem kandydatem niezależnym i nie związanym z żadną partią polityczną, głosowało na mnie ponad 113 tysięcy wyborców. Był to najlepszy wynik w naszym okręgu wyborczym, dlatego wszyscy Czytelnicy Tygodnika Nowego, zarówno Ci, którzy na mnie głosowali, jak i Ci, którzy zaufali innym kandydatom, mają prawo wysłuchać mojego parlamentarnego rachunku sumienia i udzielić mi lub nie udzielić rozgrzeszenia.
Różnego rodzaju sondaże i badania nastrojów opinii publicznej wskazują jednoznacznie na to, że Polacy mają krytyczny stosunek do parlamentu, a tak zwana polska klasa polityczna utraciła zaufanie swych rodaków. Jałowe spory, wzajemnie wyniszczające się kłótnie międzypartyjne, kompromitujące afery korupcyjne, prowokacje i manipulacje mediów realizujących cele poszczególnych ugrupowań – wszystko to zniechęciło Polaków do polityki, powodując ucieczkę od spraw publicznych i państwowych. Moja deklarowana od wielu lat niezależność, unikanie powiązań z partiami politycznymi, uchroniło mnie od udziału w tych niegodnych politycznych igrzyskach.
W swej działalności parlamentarnej koncentrowałem się głównie na konkretach. V kadencja Senatu, obejmująca lata 2001-2005, była dla mnie najbardziej pracowitą ze wszystkich dotychczasowych. Sprawiła też mi najwięcej satysfakcji, albowiem dzięki doświadczeniu z poprzednich lat udało mi się, jak sadzę, zachować w mej służbie publicznej równowagę między zadaniami ustawodawczymi, ciążącymi na każdym senatorze Rzeczypospolitej, a obowiązkiem prezentowania w parlamencie interesów moich wyborców.
Nigdy tego nie liczyłem, ale z oficjalnych statystyk Senatu wynika, że podczas sesji i w pracach w komisjach zabierałem głos ponad 200 razy.
Prezentowałem swe poglądy głównie wtedy, gdy debatowaliśmy nad ustawami gospodarczymi i społecznymi. Przedstawiałem swe opinie, często bardzo krytyczne, wobec społecznej plagi bezrobocia i metod walki z nim, wobec polityki finansowej państwa oraz wszystkich ustaw związanych pośrednio lub bezpośrednio z rolnictwem. Swe wystąpienia konsultowałem z przedstawicielami środowisk społeczno-zawodowych zainteresowanych konkretną ustawą. Zdarzało się też, że to różne środowiska, organizacje i instytucje, a nawet osoby prywatnie inspirowały mnie do zabrania głosu. Tak było, gdy debatowaliśmy nad ustawą, której pewne zapisy broniły interesów szkół rolniczych, leśników, działkowców zrzeszonych w PZD oraz myśliwych w PZŁ. Występowałem także w sprawach awansu zawodowego lekarzy i prawników.
Jedną z form senatorskiej działalności są tak zwane oświadczenia. W kadencji wygłosiłem ich ponad sześćdziesiąt, poświęcając je problemom lokalnym. W ten sposób zmuszałem urzędników z centrum do zajęcia się zależnymi od ich decyzji problemami naszego regionu. Interweniowałem między innymi w sprawie bezrobocia, subwencji dla oświaty, braku środków na pomoc społeczną w Wielkopolsce. Broniłem samorządy przed powierzaniem im coraz większej ilości obowiązków, za którymi nie szły w parze określone decyzje finansowe. Zabierałem głos także w sprawach czysto lokalnych takich jak: turystyczne zagospodarowanie Noteci, utworzenie w Pile prokuratury i sądu okręgowego, budowa oczyszczalni we Wronkach, regulacja rzeki Bolemki w Chodzieży, zatrudnienie pilskich pocztowców, finansowanie domów pomocy społecznej i wiele innych.
Kończę kolejną kadencję mojej senackiej służby w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Ocenę moich dokonań w ostatnim czteroleciu pozostawiam wyborcom, tym, którzy jesienią 2001 roku powierzyli mi mandat senatora Ziemi Pilskiej. Cenzurkę zaś wystawią mi 25 września br., gdy wezmą do ręki wyborczą kartkę, na której ponownie spotkają moje nazwisko. Mam nadzieję, że mając do dyspozycji dwa głosy do Senatu, jeden z nich oddadzą na mnie.
Henryk Stokłosa
Senator RP
|
|