| |
|
| Aktualnosci: Kobiety Farmutilu |
Działają na pierwszej linii. Ciężko pracowały na swoją pozycję w firmie. Swoją sumiennością, pracowitością i zaangażowaniem zasłużyły na stanowiska prezesów, dyrektorów, kierowników. Jakie są w pracy i po pracy?
Odpowiedzialne i oddane temu, co robią. Kierują nawet kilkuset osobami, w tym mężczyznami. Często w działach, które w innych firmach są zdominowane przez mężczyzn. Zapytaliśmy je, jak to jest być kobietą pierwszej linii, czy znajdują czas dla siebie, i jak to jest być kobietą – szefem?
Poranek
Wstają o podobnych porach. Danuta Żynda, prezes zarządu spółki PPH Farmutil w Pile, jest na nogach o 6., żeby godzinę później wyruszyć do pracy. - Często już po drodze odwiedzam podległe mi sklepy – zdradza. O tej samej porze wstaje Elżbieta Niemczuk, dyrektor finansowy ,,Farmutilu’’. Swój dzień zaczyna od filiżanki zielonej herbaty. Zofia Maćko-Przychocka, prezes spółki InseFarm, czasem jest w terenie już o 3. rano. Najczęściej jednak wstaje o 5.30. Podobnie Zofia Dwulit, kierownik farmutilowskiego laboratorium, i Anna Nowaczyk, dyrektor ds. handlu i marketingu.
Wcześnie do pracy dojeżdża Romualda Jachimowska, która kieruje Zakładem Utylizacji. Najbardziej nie lubi zimy, bo wtedy droga zajmuje jej najwięcej czasu. Jeszcze wcześniej rozpoczyna dzień Eliza Tryzna-Mańkowska, dyrektor ds. transportu w Farmutilu. - Wstaję o 4.30, żeby na 6.00 być w zakładzie – tak ma wyliczone.
Irenę Grzesiak, prezesa PPZ Gołańcz, o 5.00 budzi wiadomościami radiowa Trójka. Dojazd z Piły do Gołańczy zajmuje sporo czasu. Tym bardziej, że pani prezes lubi dobrze wyglądać, część poranka poświęca więc sobie.
Justyna Bartczak, kierownik działu zatrudnienia, kadr i płac ,,Farmutilu’’ wstaje ,,zawsze za wcześnie’’, bo jak mówi: lubi pospać. W firmie nie ma jednak spóźnień i ona też o tym pamięta. Mieszka w Chodzieży, dojazd do Śmiłowa zajmuje jej niespełna dwadzieścia minut.
Małgorzata Kuczkowska, radca prawny, wstaje około 6. Śniadanie dla dzieci, drobne sprawy domowe – i wyjazd do pracy. W różnych kierunkach, wszystko zależy od bieżących potrzeb.
Elżbieta Swaryczewska, prezes Zarządu Zakładów Drobiarskich ,,Koziegłowy’’ dzień zaczyna o 6. rano od filiżanki kawy i ,,prasówki’’. - Mieszkam w pobliżu firmy, nie tracę więc czasu na dojazd i korki na drodze.
Początek pracy
Dla Zofii Maćko-Przychockiej każdy dzień tygodnia wygląda inaczej. – W poniedziałek rozwozimy nasienie po terenie, a od wtorku do piątku jeździmy po Polsce, szukając nowych klientów.
Zofia Dwulit spotyka się z kierownikami pracowni i rozdziela bieżące zlecenia na badania od klientów.
Pierwsze decyzje Anny Nowaczyk zależą od rozeznania, co zdarzyło się w nocy.
Danuta Żynda najpierw podpisuje dokumenty finansowe i pocztę, potem omawia bieżące sprawy. Podobnie postępują Irena Grzesiak i Elżbieta Niemczuk.
Zakład kierowany przez Romualdę Jachimowską pracuje 24 godziny na dobę, poranek zaczyna się więc od raportów kierowników produkcji i planów na najbliższe godziny. Podobnie jest u Elizy Tryzny-Mańkowskiej.
Justyna Bartczak o poranku spotyka się z nowymi pracownikami, załatwia sprawy kadrowe, w krótkich przerwach rozbudza się ulubioną kawą w dużych, nawet za dużych ilościach.
Elżbieta Swaryczewska od razu przystępuje do pracy. Czas to pieniądz.
Najtrudniejsze decyzje
Dla Justyny Bartczak to zwalnianie ludzi, podobnie jak dla Elizy Tryzny-Mańkowskiej. – W naszej firmie nie ma miejsca dla bumelantów i partaczy – nie kryją. - Trzeba być dobrym psychologiem, wykazywać się obiektywizmem, stanowczością i odpowiedzialnością – dopowiadają Romualda Jachimowska i Danuta Żynda.
W firmie prowadzonej przez Zofię Maćko-Przychocką praktycznie wszystko jest przewidywalne. – W naszej pracy musimy wyprzedzać ewentualne niekorzystne zdarzenia, dlatego pracujemy w dobranym i dobrze wykształconym zespole. Naszej pracy nie widać, ale jest niezwykle potrzebna.
Irena Grzesiak martwi się z kolei, jak prowadzić spółkę, aby w warunkach ostrej konkurencji, rozchwianej gospodarki i przy zmiennej koniunkturze na rynkach zboża generować dochód i rozwijać się. Jak do tej pory udaje jej się to znakomicie.
Kierowanie ,,zasobami ludzkimi’’
Eliza Tryzna-Mańkowska kieruje 300-osobowym personelem, głównie męskim. Uważa, że jako szef musi być bardzo odporna na stres, ale też komunikatywna i pewna siebie w ocenianiu sytuacji i podejmowaniu trafnych decyzji. Również Romualda Jachimowska stawia na stanowczość, obiektywizm, ale także otwartość na drugiego człowieka. - Kieruję setką ludzi i uważam, że w pracy przydatną cechą jest również kobieca intuicja, która sprawdza się w wielu sytuacjach.
Zofia Dwulit ma pod sobą 17 pracowników i zdecydowanie twierdzi, iż potwierdzeniem wysokich kwalifikacji całej załogi laboratorium jest Certyfikat Akredytacyjny na badania laboratoryjne, wydany przez Polskie Centrum Akredytacji.
Annie Nowaczyk podlega bezpośrednio ponad 20 pracowników plus cała sieć handlowa ,,Farmutilu’’. 30. osobami kieruje Irena Grzesiak. - Aby ,,rządzić ludźmi’’ trzeba być kompetentnym, mieć rozległą wiedzę zawodową, silny charakter i być po części psychologiem – twierdzi.
Największą grupą pracowników zawiaduje Danuta Żynda. Podlega jej aż 600 osób. – Aby zdobyć zaufanie i szacunek pracownika, samemu trzeba być otwartym i życzliwym. Podwładny nie może bać się szefa, bo w stresie nie będzie dobrze pracował. Musi mieć do niego zaufanie, ale też pracownika należy słuchać, mimo iż sami musimy podejmować decyzje. Trzeba też mieć odwagę podejmować decyzje trudne i niepopularne.
Zofia Maćko-Przychocka stawia wymagania: sobie i pracownikom. Sama stale się szkoli i rozwija, i tego samego wymaga od innych.
Dla Elżbiety Swaryczewskiej podstawową zaletą jest wiedza i doświadczenie, a także śmiałość w podejmowaniu decyzji, czasem ryzykownych, ale popartych solidną wiedzą. – Dobry menedżer musi posiąść sztukę strategicznego i długofalowego myślenia oraz umiejętność liderowania grupie – uważa pani prezes.
Kobieta-szef u Stokłosy
- Kobieta nie ma taryfy ulgowej – twierdzi Danuta Żynda. I przyznaje, że nie jest to łatwe zadanie.
Irena Grzesiak dodaje, że mimo ciężkiego wyzwania senator Stokłosa szanuje, docenia i traktuje kobiety-szefów jako równorzędnych partnerów w działaniach zawodowych.
Zofia Maćko-Przychocka przyznaje, że szef wymusza rozwój i każe pracownikom stale się doszkalać i piąć w górę. – Wymaga dużo od siebie i od innych.
Według Elżbiety Swaryczewskiej najważniejsze dla Henryka Stokłosy są kompetencje, a nie płeć. – To raczej kontrahenci dziwią się, że na tak ważnym stanowisku senator postawił kobietę.
Również Justyna Bartczak uważa, że dla Szefa nie jest ważne, czy na czele spółki stoi ktoś w spodniach czy w spódnicy. – Liczą się kompetencje.
- Czy trudno być kobietą - szefem? Generalnie tak, ale w ,,Farmutilu’’ zdecydowanie mniej się to odczuwa – zapewnia Małgorzata Kuczkowska.
A wieczorem…
Prawie wszystkie panie z posiłkiem czekają na powrót do domu.
Eliza Tryzna-Mańkowska wraca do domu między 17. a 19. Zofia Maćko-Przychocka wieczorem, albo… trzy dni później, w zależności od tego, jak daleko pojedzie w teren. Irena Grzesiak wraca do domu w zależności od… pory roku. W czasie nasilonego skupu zbóż zdarza się, że w pracy zastaje ją ciemna noc. Małgorzata Kuczkowska je często obiad zamówiony w ,,Pasibrzuchu’’ i .... obiadokolację z rodziną. Elżbieta Swaryczewska pojawia się w domu po 20., dlatego lunch jada w firmie. Za to z przyjemnością gotuje dla rodziny w niedzielę i święta.
Czas wolny
Czas poza pracą to dla naszych bohaterek towar deficytowy. Jeśli jednak już go trochę znajdą, starają się go poświęcać na aktywny wypoczynek – swój i w gronie rodziny.
Zofia Maćko-Przychocka uwielbia piesze wędrówki po górach, kąpiele w gorących źródłach i Słowację. Romualda Jachimowska uprawia piesze i rowerowe wycieczki w gronie przyjaciół. Zofia Dwulit lubi jazdę rowerem oraz spływy kajakowe. Dla Anny Nowaczyk najlepsze wakacje to ciepłe morze, cisza i pływanie. Justyna Bartczak wybiera ,,babskie‘’ przyjemności – kosmetyczkę, fryzjera, spacer po lesie i… leniuchowanie bez pośpiechu. Danuta Żynda jeździ rowerem i odkrywa nowe urocze zakątki Piły, a także pływa i spaceruje. Irena Grzesiak siłę czerpie z rozmów z mądrymi, doświadczonymi ludźmi, spotkań ze swoją wesołą rodzinką, a także z leniuchowania z książką. Eliza Tryzna-Mańkowska wolny czas spędza z córkami – 6-letnią i 9-miesięczną – na łonie natury. A kiedy dziewczynki zasną, sięga po ulubioną lekturę.
Elżbieta Swaryczewska wolne chwile poświęca rodzinie i przyjaciołom.
- Dla mnie najważniejszy jest pobyt z rodziną. Dużo rozmawiamy i wszystkie zajęcia domowe wykonujemy wspólnie, często razem wyjeżdżamy, dużo czasu spędzamy w plenerze, przebywanie z dziećmi to zdecydowanie moje największe hobby – przyznaje Małgorzata Kuczkowska.
Elżbieta Niemczuk czas wolny spędza na długich spacerach z mężem i psem.
Przed snem
Wieczorem – często późnym – każda szefowa stara się wygospo-darować chwilę dla rodziny i dla siebie. Irena Grzesiak kończy dzień przed północą chwilą lekturą prasy, czy też rozmową (choćby telefoniczną) z bliskimi.
Danuta Żynda do północy załatwia jeszcze korespondencję e-mailową, przygotowuje się do następnego dnia i czyta do poduszki. Małgorzata Kuczkowska też przed snem musi mieć przy sobie książkę, najlepiej naraz dwie.
Również Justyna Bartczak stawia na lekturę czegoś ,,lekkiego, przyjemnego i kobiecego’’. Romualda Jachimowska jest typem sowy – długo siedzi wieczorem, a rano trudno jej się podnieść z łóżka. Wieczory poświęca pracom domowym. Zofia Maćko-Przychocka dzieli wieczorną lekturę na doszkalającą i relaksującą. Dla Elżbiety Swaryczewskiej bardzo ważny jest sen. – Jeśli mogę, przesypiam 8 do 10 godzin, bo to jest dla mnie lekarstwo na sprawność intelektualną – wyznaje.
- Zasypiam do razu – przyznaje Anna Nowaczyk.
Elżbieta Niemczuk kładzie się spać zaraz po wieczornych wiadomościach.
Szef znany i… nieznany
Elżbieta Swaryczewska wspomina sytuację sprzed dwóch lat. - Nocując na terenie zakładów Szef wszedł rano do zakładowej stołówki ze szklanką po herbatę. Sprzątaczka, która myła podłogę, ofuknęła ostro nieznanego jej mężczyznę, żeby nie chodził po mokrej podłodze. Pan senator przeprosił i nie mówiąc kim jest, cichutko wycofał się ze stołówki.
Wiele osób nie zna Szefa osobiście, ale wiedzą, że przedstawiany w mediach obraz Henryka Stokłosy jako człowieka despotycznego, jest mocno wypaczony. – To mądry i rozważny człowiek, który potrafi docenić ludzi i bez potrzeby nie wtrąca się w sprawy firmy – uważają jego podwładne.
|
|